- Ja .... - zaczął Liam - chyba zaproszę ...yyy -nie mógł skończyć zdania
- Czyli ty też jeszcze nikogo nie zaprosiłeś ? - spyatłam go bo nie mógł się wysłowić
- No nie - podrapał się po głowie - wiesz ,zaprosiłbym cię ,ale Louis ... - powiedział
-Louis ? - uniosłam brew pytająco
- No przecież on cię kocha.Cały czas nawija o tobie Harremu ,a on ma go już serdecznie dość. - powiedział znudzony
- Biedny Harry - zrobiłam współczującą minę ,a później się uśmiechnełam - ale wiesz ,rozmawiałam dziś z Louisem i dlatego wyciągnełam cię na ten spacer - poatrzyłam na niego poważnie
- No dobrze ... ,ale chciałaś mi o czymś powiedzieć ? -zapytał mnie Liam
- Tak - pokiwałam twierdząco głową i opowiedziałam mu wszystko po czym dodałam - i ja nie wiem dokładnie co do niego czuję - popatrzyłam na zaciekawionego Liama.
- Wiesz ,moim zdaniem ..hmm...w sumie moje zdanie się nie liczy.Ty mi powiedz, co do niego czujesz ? - zapytał
- Jest moim najlepszym przyjacielem - powiedziałam uśmiechając się lekko
-Traktujesz go jak brata ?- zapytał mnie
-Tak ! Jest dla mnie jak Niall.Zresztą tak jak Harry czy Zayn - powiedziałam do Liama
- Rozumiem.Więc ,ty go kochasz.Ale jak brata. -powiedział i mnie przytulił nie wiem z jakiej przyczyny ale nie ważne.
- Dokładnie ! Na to wygląda.Wiesz, rozmyślałam czy może czuję coś więcej ,ale to nie możliwe ,przecież to jest mój brat. - powiedziałam i popatrzyłam na gwiazdy.I wtedy olśniło mnie i sprawdziłam telefon.Jest równa pół noc.
*oczami Liama*
Kocha go.Jak brata ! Ale dziwne było jak powiedziała ,, Jest dla mnie jak Niall ,zresztą tak jak Harry czy Zayn. ''. O mnie nie wspomniała ...Muszę się nią o to zapytać.Właśnie sprawdziła coś w telefonie i się uśmiechneła.
- Wiesz Liaś ,trochę się zasiedziliśmy.Jest już pół noc. - powiedziała się uśmiechając.Jej brązowe oczy tak pięknie wyglądały w blasku księżyca.
- Może pójdziemy już do domu ? Bo mimo ,że jest początek lata ,to jest chłodono. - powiedziałem do Katniss.Przecież miała na sobie krótkie spodenki ,białą bokserkę i czarną bluze z kapturem ,a i do tego czarne converse.Napewno jest jej zimno.
- No dobrze Daddy - wytkneła do mnie język ,a ja wstałem i pomogłem jej wstać.Może ma złamaną ręke,ale i tak jest straszną niezdarą.
Później rozmawialiśmy i się śmialiśmy i dość szybko dotarliśmy do domu.
*oczami Louisa*
- Harry ! Możemy pogadać ? -spytałem mojego najlepszego przyjaciela
- Jasne ! -powiedział i poszliśmy do kuchni
- Słuchaj ,ty słyszałeś rozmowę moją i Katniss ? -zapytałem go
-No słyszałem. Ale nie narzekaj .Ciągle jest twoją najlepszą przyjaciółką. - poklepał mnie po ramieniu
-Ale 3 godz. temu wyszła z Liamem na spacer i jeszcze ich nie ma !- powiedziałem zdenerwowany
- Stary ... nie mów mi że jesteś zazdrosny - zaśmiał się Styles ,ale widząc moją minę zrobił się poważny - Serio ?
-Tak ! - krzyknołem
- Ale co zrobisz jak ona i Liam ... - nie pozwoliłem mu dokończyć
- Ważne jest dla mnie jej szczęście.A Liam to mój przyjaciel ,w sumie jest dla mnie jak brat ,więc jego szczęścia też chcę - westchnąłem
- Może znajdziemy ci jakąś dziwczynę na sobotę ? - spytał Harry
-Ale ja chciałem iść z Katniss - powiedziałem
-Louis ,nie chce cię urazić ,ale ja jej nie lubię. -powiedział Harry ,a we mnie się zagotowało.Jak można jej nie lubić ?!
- Co ?! - spytałem ,a raczej wrzasnołem - jak można jej nie lubić ?! Przecież ,ona jest taka ... idealna - powiedziałem już ciszej
- Wiem ,na początku tak sądziłem.Ale wiesz .... hmm... w sumie nie ważne bo to jej prywatna sprawa. - wzruszył ramionami - ja ide spać - powiedział i sobie poszedł.A ja rozmyślałem co on mógł mieć na myśli? Nic już nie rozumiem.Dlaczego mi nie powiedział ? Moje rozmyślenia przerwały hałasy dobiegające z holu.Gdy tam weszłem zastałem ,Liama trzymającego Katniss na rękach ,całą zaśmianą.
*oczami Katniss*
W połowie drogi ,strasznie zaczeły boleć mnie nogi ,a Liam miał dość narzekania więc .... wziął mnie na ręce.No było mu ciężko ,ale tylko dlatego ,że trochę waże ,ale dlatego ,że ciągle się śmialiśmy.
- Hej Lou - powiedziałam do przyjaciela - musimy porozmawiać - powiedziałam ,zdjełam buty i kurtkę i zabrałam go do siebie do pokoju.W końcu muszę odpowiedzieć na jego pytanie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz